Jerry – Sąsiad bez Granic i Wielbiciel Psiej Miski

Jeśli myśleliście, że Donald jest towarzyski, to znaczy, że nie poznaliście jeszcze Jerry’ego. Jerry to drugi z moich „nie-moich” kotów, również należący do sąsiadów. Jednak w przeciwieństwie do Donalda, który zawsze trzyma pewien dystans, Jerry uważa, że pojęcie „przestrzeń osobista” to tylko niepotrzebny wymysł ludzi.

Gdyby Jerry mógł, prawdopodobnie zamieszkałby w naszych ramionach.

Cień przy drzwiach

Jerry ma swój punkt dowodzenia – szarą, puszystą leżankę tuż przy naszych drzwiach wejściowych. Potrafi spędzić w niej długie godziny, zwinięty w idealną kulkę, czekając, aż ktokolwiek wyjdzie z domu. Gdy tylko usłyszy szczęk klucza, natychmiast jest w pełnej gotowości.

Jego determinacja, by wejść do środka, jest wręcz legendarna. Trzeba mieć oczy dookoła głowy! Jerry potrafi wślizgnąć się do przedpokoju w ułamku sekundy. Nasza codzienna rutyna obejmuje teraz „procedurę anty-zatrzaskową”, by przypadkiem nie zamknąć tego małego spryciarza samego w domu albo – co gorsza – nie przytrzasnąć go drzwiami, gdy próbuje sforsować próg.

Największy łasuch w okolicy

Jerry ma jedną, dominującą cechę: jest wiecznie głodny. To typ kota, który zje absolutnie wszystko, co znajdzie się w zasięgu jego nosa. Ale jego największą pasją (i powodem lekkich spięć) jest… karma naszego psa. Jerry wychodzi z założenia, że skoro pies to jego kumpel, to miska również jest wspólna. Podjadanie psu jedzenia to jego sport ekstremalny, który uprawia z wielką gracją i zerowym poczuciem winy.

Miłość totalna

Kiedy Jerry już dopnie swego i zostanie pogłaskany, oddaje się temu bez reszty. Podczas gdy Donald szybko mówi „dość”, Jerry mógłby być drapany pod bródką przez całą wieczność. Wyleguje się na plecach na żwirku, wystawia brzuch do słońca i mruczy tak intensywnie, że wibruje pod nim podłoże.

Jerry to kot, który nie puka – on wchodzi (albo próbuje wejść). Nie prosi o uwagę – on ją po prostu bierze. I choć bywa to męczące, gdy po raz dziesiąty musisz go wynosić z kuchni, jego bezgraniczne zaufanie sprawia, że nie sposób go nie kochać. Nawet jeśli właśnie wyjada ostatnie kuleczki psiej karmy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *